Kulinarne przemiany Polaków

Jak świętujemy i co jemy w czasie ważnych uroczystości zmienia się wraz ze zmianami polityczno – gospodarczymi. W latach 90-tych na stołach Polaków triumfował tort w kształcie jeża. To popularne ciasto z czasów PRL-u, które serwowano na chrzcinach, czy Pierwszej Komunii zostało zepchnięte z piedestału przez Kopiec Kreta. 

Wprowadzony w 2002 roku przez firmę Dr. Oetker Kopiec Kreta od razu stał się hitem i symbolem świętowania, również w mojej rodzinie. Wspólnie z mamą, bratem i siostrą usypywaliśmy kopiec w celu uczczenia ważnego wydarzenia – urodzin, czy Świąt Bożego Narodzenia. Ciasto to było szczególnie uwielbiane przez mojego brata, dla którego komplementem było powiedzenie, że czyjeś wypieki smakują równie dobrze, co kupne. W latach 2000 wszystko co kupne i przetworzone miało większe wzięcie. 

To też czas, kiedy wyszliśmy z domowej kuchni i barów mlecznych na świat. Wypiekane od lat babeczki stały się muffinkami, na talerzach zamiast kopytek zagościło gnocchi, tradycyjną rybę zastąpiły paluszki rybne, a dżemy – Nutella. Przydrożne bary z grochówką i karkówką zamieniły się w McDonaldy oraz jadło stacje, na których oprócz napełnienia baku paliwem można wypić kawę orlenkę i zjeść hot-doga. To smaki pierwszej fali kapitalizmu w Polsce.

Do smaków polskiej transformacji należy również kebab – wszystkie jego tureckie odmiany, irańskie siostry, izraelscy kuzyni i greccy wujkowie.

Polacy pokochali arabski przysmak i odpowiednio przystosowali go do lokalnego podniebienia. Powstała nawet sałatka o smaku gyrosa. Układana warstwowo z kapusty pekińskiej i kawałków kurczaka doprawionych mieszanką przypraw na wzór kebaba. Tak serwowany kebab mógł niepostrzeżenie zagościć na polskich stołach i cieszyć się dużym uznaniem w czasie uroczystości rodzinnych. W ten sposób pod przykrywką sałatki, prosto z ulicy arabski kebab wtargnął na polskie salony.
Kebab przez żołądek trafił do serc tylko pewnej części Polaków. Pozostali lubią kebaby, ale arabskich kucharzy już mniej. Wniosek z tego taki, że nie wszystkich Polaków łatwo w sobie rozkochać, gotując dla nich smaczne potrawy.

Ciekawe są nazwy, pod którymi powstają biznesy kebabowe. Są orientalne np. Zahir Kebab, spolszczone Kebabownia i zangielszczone Kebab Point.

W Polsce wykształciła się osobliwa kultura jedzenia kebabów. Najczęściej spożywają je wygłodniali imprezowicze, którzy nad ranem zajadają kebaby w wersji xxl. Ich smak najczęściej czują dopiero następnego dnia na porannym kacu. Są też miejsca znane tylko i wyłącznie z serwowania tego typu jedzenia. W Toruniu na przykład kebaby jadą się na ul. Szewskiej. To ulica o największym zagęszczeniu kebabów na metr kwadratowy. Najbardziej zatłoczona nad ranem i co zastanawiające bardzo często w tym miejscu dochodzi do bójek.

(Visited 16 times, 1 visits today)